Green Grass blues band - logo

Recenzje w skrócie

Twój Blues - recenzja płyty Tańcz z nami

Green Grass obchodzi w tym roku 10-lecie działalności estradowej. Płytę Tańcz z nami można po części traktować jako fonograficzne zbilansowanie minionej dekady. Znajdziemy tu nowe wersje kilku utworów, wydanych po raz pierwszy przed siedmiu laty - jeszcze w pierwotnym składzie - na pamiętnej "zielonej kasecie" (10 stopni niżej zera; Szyba w oknie; Ostatni raz). Po części - i to jest bez wątpienia elementem najważniejszym - płyta kreśli wsółczesny wizerunek bydgoskiej kapeli, poddanej przed dwoma laty diametralnemu zreformowaniu obsady personalnej. Dowodzi, że po krótkim okresie zachwiania, Green Grass na powrót odzyskał dawną formę, a tym samym uznane miejsce w lidze polskiego bluesa.

Tańcz z nami to muzyka rozpisana głównie na gitarę i harmonijkę ustną, albowiem to właśnie Jacek Herzberg i Michał Kielak wzięli na siebie obowiązki dyżurnych solistów. Jacek gra tak, jak osobiście lubię: stylowo, czystym dźwiękiem, bez niepotrzebnej galopady po gryfie (np. Dobre rady; Ostatni raz; Rzeką). Udowadnia też, że równie dobrze, jak w wersji elektrycznej, radzi sobie w klimacie gitarowego, akustycznego bluesa (W czepku urodzony).

Z kolei w zagrywkach Kielaka, choćby w tytułowym Tańcz z nami, doszukać się można wyraźnych odniesień - w postaci owego mocnego, mięsistego zadęcia - do sposobu gry śp. Ryszarda Skibińskiego. Zresztą, sam Michał nigdy fascynacji Skibą nie krył. Ba! pierwsz część utworu Pod napięciem, z unisono graną partią gitarowo-harmonijkową, potraktowana została na wzór rytmicznych i jednocześnie melodyjnych tematów Kasy Chorych sprzed dwóch dziesięcioleci. Jeśli już mowa o aranżacyjnych ciekawostkach, warto też wspomnieć o chórkach w piosence Moje miejsce, przywodzących jak żywo klimat wokalnych popisów wczesnych Polan czy Chochołów z epoki bigbeatu.

Generalnie debiutancka płyta Green Grassu to porcja radosnego, wypełnionego bluesowym feelingiem grania. Takiej muzyki zawsze słucha się z przyjemnością.

Mariusz Szalbierz
Twój Blues, wrzesień 2001

Gitara i Bas - recenzja płyty Tańcz z nami

Jacek Herzberg i jego koledzy grają muzykę prostą i energiczną, nadającą się i do słuchania i do tańca. Stąd pewnie tytuł sugerujący dance'owe rytmy. Nic z tych rzeczy. Green Grass, owszem, zapraszają do pląsów, ale w rytmie bluesa i boogie. Muzyka bydgoskiego zespołu nie zaskakuje nowym podejściem do form "starych jak świat", oryginalnym instrumentarium, wirtuozerią poszczególnych muzyków, ich bluesy nie wychodzą poza standardowe podziały rytmiczne, poza typowe schematy kompozycyjne. To samo można powiedzieć o tekstach poszczególnych kawałków, ich autorzy nie silą się na oryginalność, w większości nawiązując do kanonu stworzonego ongiś przez Bogdana Loebla na użytek Tadeusza Nalepy i zespołu Breakout. Tym czymś, co przesądza, że warto słuchać muzyki Green Grass jest świeżość nagrania i entuzjazm wykonawców. Ciekawsz momenty, to slapowy popis basisty w Nocnej spowiedzi i kilka ładnie brzmiących zagrywek slide w piosence W czepku urodzony. W sumie dobry zespół klubowy

Jarek Wróblewski
Gitara i Bas, czerwiec 2001

Machina - recenzja płyty Tańcz z nami

Bezpretensjonalny bluesik na imprezy.

Rodzimy Green Grass istnieje już od kilkunastu lat, ale to dopiero ich drugi materiał - tym razem bez coverów. Tytuł płyty mówi wszystko: znajdziemy tu wpadające w ucho, "idące w nogi" bluesy i boogie-woogie z lekkimi (eufemizm) tekstami, kojarzące się z Nocną Zmianą Bluesa (notabene trzy teksty są autorstwa Wierzcholskiego).

Jest kontrabas i harmonijka, a surowa produkcja dodaje całości uroku. To tylko muzyka do zabawy, bluesowy odpowiednik popu, ale zdecydowanie wolałbym wpaść na bibkę, na której pobrzmiewa Green Grass, niż na taką ze Stachurskym - i za to pół klucza więcej.

Rafał Belke
Machina, marzec 2002