W rytmie rocka, Green Grass - "Tańcz z nami"
W tym roku mija 10 rocznica powstania tej bydgoskiej grupy. To kawał czasu i spory bagaż różnych doświadczeń, jakże wspaniale zwieńczonych wydaniem pierwszej, tej właśnie płyty. Chociaż trudno mi wyobrazić sobie, jaka radość z tego powodu musi rozpierać Jacka Herzberga, który jest wytwórcą i mózgiem zespołu, przyznam, że i ja ogromnie cieszę się z tej premiery. Z różnych zresztą powodów, chociaż chyba tym najważniejszym jest poziom muzycznej zawartości albumu.
Znalazło się na nim 13 kompozycji lidera, które nie do końca mają charakter stricte bluesowy. I bardzo dobrze, bowiem dzięki temu materiał tej płyty stał się bardziej uniwersalny, a przez to dostępniejszy dla mas. Co równie ważne, ta różnorodność korzystnie wpływa na poziom naszego zainteresowania tym, czego słuchamy. Dodać też trzeba, że krążek został przyzwoicie zrealizowany w studiu nagraniowym radia "PiK" w Bydgoszczy. Nie chcę za bardzo chwalić samych muzyków, by nie być posądzonym o kumoterstwo, faktem jest, że chłopaki grają jak rasowi blues-rockandrollowcy gdzieś z południa USA.
No właśnie. Słuchając płyty przynajmniej w kilku jej miejscach miałem dość silne skojarzenia z muzyką rodem z Teksasu. Weźmy taki kawałek jak Dobre rady albo Moje miejsce. Toż jest w nich zarówno coś ze Stevie Ray Vaughana, jak i Johnny Wintera. Owszem, może Jacek Herzberg nie jest takim wirtuozem jak wspomniani, ale jego zagrywki i partie solowe mają ten właściwy gatunkowi smak. Podobny amerykański klimat ma nagranie "Rzeką", która przywodzi na myśl klasyczny numer Rollin' and Tumblin (niezła gitara slide). Takich żywych, niemal rockandrollowych utworów jest na płycie więcej. Przykładem 10 stopni niżej zera czy Pod napięciem. Tradycja a'la Mayall króluje w Ostatni raz, zaś za sprawą swojsko brzmiących chórków numer Tak mi ciebie brak ma atmosferę nagrań Shakin' Dudiego. To nie wszystko. Na specjalne wyróżnienie zasługuje świetny kołyszący kawałek Nie namawiaj mnie z mistrzowską partią harmonijki (jej partie grane przez Michała Kielaka, to dodatkowy walor całej płyty) oraz zamykające album nagranie W czepku urodzony z gitarą National Steel w roli głównej.
"Tańcz z nami mała, bo dziś święto bluesa jest" - te słowa wyjęte z piosenki tytułowej, najlepiej oddają charakter tego wydawnictwa.
Andrzej Szczepkowski, Express